O autorze
Zakładki:
Często odwiedzam (o;
Czytam chyba nałogowo - strony autorów
Dziewczyny SZYJĄCE - czarodziejki (o:
Forum które odwiedzam
Moje inne strony
Odwiedzane sklepy
nazwa alternatywna
Blog książkowy !



http://sabinkat1.blogspot.com/


Blogowisko.org
free counters Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Co tu dużo pisać .... żona , matka ....a w wolnym czasie robótkowa maniaczka ....
czwartek, 30 września 2010
Mały architekt

Od pewnego czasu Miłko wpadł w nałóg :O) dosłownie,potrafi siedzieć nad własnymi budowami po kilka godzin z przerwami na posiłki , zmienia, podmienia, każdy szczegół dopracowuje :O)

Nie wiem czy się cieszyć czy bać ??? Szczerze mówiąć u mnie brak wyobraźni przestrzennej, zawsze miałam z tym problem w szkole , ale miałam genialnego profesora :O) który nigdy nie rozumiał , co dziewczyny robią w takiej szkole???na takim kierunku???ale chyba nas troszkę polubił, ale to juz po jakimś czasie :O)


Fajne budowle co>>??? widać , komu najbardziej się podobaja , kto uwielbia je rozwalac :O)

sobota, 25 września 2010
Rok w Poziomce - Katarzyna Michalak - cz.3

Fragment ostatni :

Szczęśliwy długopis, który kupiłam specjalnie na tę chwilę, wyślizgiwał się ze spoconych palców, gdy składałam swój podpis na dokumencie obwieszczającym, że oto stało się. Mały biały dom bez łap jest mój. Jeszcze tylko opłaty, pospieszne pożegnanie i wybiegłam na ulicę, rozdygotana ze wzruszenia i niedawnego strachu. Ostrożnie otworzyłam akt notarialny, jeszcze raz przeczytałam od deski do deski i… ucałowałam zadrukowane kartki, a potem przycisnęłam je do piersi.

Tego dnia mijani na ulicy ludzie widzieli najszczęśliwszą osobę na tej planecie. Właścicielkę leśnej działki, domu mieszkalnego i budynku gospodarczego. No i rzeki, choć właścicielką Liwca byłam zaledwie duchowo. Duchowo adoptowałam również wszystkie drzewa i krzewy z lasu okalającego mój dom oraz skrzydlatych i czworonożnych mieszkańców. Od ryjówki po sowę. Nie wiem wprawdzie, jak będę opiekowała się ryjówką, nie mówiąc o sowie, ale mniejsza o to. Postaram się.

Jeszcze tego samego wieczoru zamieszkała w mojej kawalerce Księżniczka Tosia.

Nigdy nie miałam kota. Obserwowałam te zwierzaki u znajomych i zastanawiałam się, co ich w tych samolubnych, chodzących własnymi drogami stworzeniach tak fascynuje. Tę prawdę trzeba odkryć samemu „na własnym kocie”…

Tosia — kocia piękność koloru kawy ze śmietanką (zostały jej ślady tej śmietanki na pyszczku i łapkach) — stanęła pośrodku korytarzyka, tam gdzie ją postawiłam po wyjęciu zza pazuchy, otrząsnęła się, poprawiając nieco włos, i z pytaniem w błękitnych oczach: „No, jestem u siebie, gdzie miska?” — ruszyła na obchód.

Przez blisko trzy godziny widziałam ją wszędzie: w łazience (nie, tu nie ma miski), w lodówce (nie, tu za zimno), na balkonie (nie, tu za gorąco), w szafie (nie, tu za pachnąco), na szafie (nie, tu za wysoko), w bucie (nie, tu za ciemno), i w końcu zaczęłam podejrzewać, że kupiłam pięć Toś, nie jedną, albo ta jedna w tempie ekspresowym wypączkowała nowe Tosie. Była wprawdzie mała: ot, wielkości dwóch dłoni, akurat tyle, by zmieścić się do buta, ale za to liczna.

Wreszcie, po trzygodzinnych poszukiwaniach, odkryła miskę z jedzonkiem i kuwetę w… korytarzyku — tym samym, z którego wyruszyła. Alleluja! I już widziałam, że będę miała sierotę, nie kota.


08:45, sabinka.t1 , Czytam...
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 września 2010
Chłopaki

Mają identyczne charakterki !! mniej wiecej tego samego dnia urodzeni , wg kocich lat, rówieśnicy.

Na codzień jak się nie widza to tęsknią , jak widza szaleja i "kablują " jeden na drugiego .....

Kilka razy jednak ich przyłapałam w zgodzie :O)

Jakoś dajemy radę :O)

Rok w Poziomce - Katarzyna Michalak - cz.2

 

Fragment II

— Nie chcę stu pięćdziesięciu tysięcy! Potrzebuję jednej dziesiątej, na zaliczkę! Bank tyle żąda, by dać mi kredyt! Przecież ci zwrócę! — prawie płakała, słysząc koleje „nie”. Ostatnie „nie”, bo już nie miała się do kogo zwrócić. Tak naprawdę nie dziwiła się przyjaciołom, że nie chcieli inwestować w tak kiepski interes, jakim była Ewa. Bez pracy, bez oszczędności, bez perspektyw… Dla banku i dla przyjaciół jej zapewnienia: „Przecież zwrócę!” brzmiały mało wiarygodnie, z tym że bank brał w zastaw hipotekę, przyjaciele zaś dostawali samo zapewnienie.

— Kurde, masz trzy domy, na koncie z milion, samochód jak sam Rockefeller, a za dywidendy z giełdy zafundowałeś swoim pracownikom wycieczkę na Bali! Za pięćdziesiąt tysięcy! — krzyczała Ewa do swojego najlepszego kumpla, przynajmniej tak jej się wydawało, że najlepszego, gdy wyczerpała już inne możliwości. Andrzej był jej ostatnią deską ratunku. I ostatnim, do którego zwróciłaby się z jakąkolwiek prośbą, że o pożyczce nie wspominając. Ta deska właśnie powiedziała „nie”. Ona również! — Człowieku, dam ci w zastaw… — Ewa umilkła, myśląc rozpaczliwie, co ona może dać facetowi, który ma wszystko. Chyba tylko siebie. A piętnastu tysięcy to ona warta nie była…

— Odpracujesz to — rzekł nagle.

— J-jak? — zająknęła się, będąc jeszcze myślami przy oddawaniu w zastaw siebie.

— Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pewien pomysł. — Andrzej otworzył złotą papierośnicę (kto w dwudziestym pierwszym wieku trzyma w czymś takim fajki?!) i po chwili zaciągał się dymem, wiedząc, jak bardzo Ewa tego nie cierpi. Teraz miał ją w garści i mógł sobie pozwolić na wkurzanie kumpelki. — Chcę założyć wydawnictwo. Ty je poprowadzisz.

— Ja?! — Ewa spojrzała na niego ze zgrozą. — Dlaczego ja?!

— Bo się nadajesz.

Spojrzała po sobie. Ona? Nadaje się?!

— No i jesteś w potrzebie — dokończył, uśmiechając się podle. — Rozkręcisz interes, sprzedasz z zyskiem pierwszą książkę i jesteśmy kwita. — Nawet nie zapytał, co ona na to. Znał Ewę lepiej, niż ona znała siebie samą. Wiedział, że dla domu, dla własnego miejsca na ziemi, którego ją pozbawiono w brutalny sposób, jest gotowa uczynić wszystko. Nie „prawie wszystko”, lecz dokładnie tak: wszystko. Cenił ją jednak na tyle, by tego „wszystkiego” nie żądać. Chciał li tylko rozkręcenia wydawnictwa i sprzedania z zyskiem jednej książki.

Musiała się otrząsnąć z zaskoczenia, bo spytała konkretnym tonem:

— Jak wysoki ma być to zysk?

— I taką cię lubię. — Uśmiechnął się po raz drugi.

— Jeśli mnie lubisz, to zgaś tego peta!

— Od dziś jestem twoim szefem i mogę robić, co mi się podoba.

— Spróbuj, to cię o molestowanie oskarżę.

— Ej! — wykrzyknął oburzony — nie mam zamiaru nastawać na twoją cześć!

— Powiesz to w sądzie, akurat ci uwierzą. — Tym razem ona się uśmiechała. Tak samo złośliwie, jak Andrzej przed chwilą.

— Pax! Pax! — Uniósł ręce, wyrzucając papierosa. — Wchodzisz w to?

— Wchodzę — odparła bez dalszych wahań. To mogło być ciekawe wyzwanie. No i pewne pieniądze, bo o Andrzeju można było mówić różnie, ale słowa dotrzymywał.

— Dziś będziesz miała forsę na koncie. Od jutra zaczynasz pracę.

Ewa skinęła głową.

— A co będę robić?

Wzruszył ramionami.

— Skąd ja mam wiedzieć. To, co robią wydawcy!

09:11, sabinka.t1 , Czytam...
Link Komentarze (3) »
czwartek, 23 września 2010
Rok w Poziomce - Katarzyna Michalak - ZAPOWIEDŹ...

Zapowiedz TUTAJ

Pokuszę Was urywkami, ja je przeczytalam z zapartym tchem.

Książka zapowiada się rewelacyjnym bestsellerem !!!!Tego z całego serca życzę autorce!!

Nie mogę się już doczekać!!!

Skopiuje Wam ciekawe cytaty  :O)

 

„Rok w Poziomce” miał być powieścią autobiograficzną. W październiku zeszłego roku zamieszkałam w moim wymarzonym domku. Od czasu do czasu, gdy coś mnie zachwyciło – a to pierwsza burza nad Poziomką, a to karmnik pełen ptaków, sarna podchodząca pod ogrodzenie, śnieg do połowy bramy, wesoły pociąg relacji Urle – Warszawa – siadałam i pisałam parę stron, by pamiętać, kolekcjonować te perełki.

Któregoś dnia, a był to początek lata, postanowiłam zebrać moje wspomnienia w „pełnometrażową” powieść. Zasiadłam do komputera w niedzielną noc (nadal potrafię pisać tylko po godz. 24, co nie do końca jest takie fajne, bo światło dnia staje się towarem deficytowym – muszę przecież nocną zmianę odespać) i… cóż. Zaczęłam snuć opowieść. Nie, nie o sobie, moich zwierzakach i tytułowym domku-Poziomku. O Ewie, która poszukuje swego miejsca na Ziemi. O Andrzeju, pięknym, mądrym i bogatym, za to nie do końca szczęśliwym. O Karolinie i Witoldzie, ludziach po prostu dobrych, którzy zmienią życie naszych bohaterów. O zwierzakach oczywiście: Bingu, Pepsi, Gapie i Tosi (jakiś element autobiograficzny musi być, a zwierzęta są najwdzięczniejsze). O zaginionym ojcu, o matce, która kocha swoją córkę, o rodzinie, która potrafi spędzić ze sobą najcudowniejsze Boże Narodzenie. I w końcu o małym białym domku (bez łap), dzięki któremu zdarzyła się ta magia. Magia w moim życiu i w mojej książce.

Znacie moją twórczość (jeśli nie znacie, to mam nadzieję poznacie), wiecie, że pod treścią lekką, łatwą i przyjemną ukrywałam dotychczas dramaty, dostępne Czytelnikom potrafiącym czytać między wierszami.

„Rok w Poziomce” jest inny! To opowieść pełna miłości, przyjaźni, rodzinnego ciepła, poświęcenia dla drugiego człowieka. Jest wypełniona nadzieją mimo wszystko, wiarą w ludzkie dobro – od pierwszej do ostatniej strony. To opowieść o spełnionych marzeniach. Dranie – owszem, pojawiają się, ale w ilościach śladowych. Po to tylko, by nie było zbyt słodko.

Możecie się spodziewać, jak to u mnie: akcji-dialogu-dialogu-akcji. Dłużyzn nie wykryto. Jak w banku macie za to liczne niespodzianki, bohaterowie są jak zwykle nieprzewidywalni, Ewa absolutnie urocza, Andrzej – prawdziwy mężczyzna, postaci drugoplanowe kochane, a zwierzaki, jak to zwierzaki, do serca przytul. Jest śmiesznie i jest wzruszająco. Pozwoliłam też sobie na udział własny. Otóż pojawiam się w powieści osobiście. Jako kto? To niespodzianka.

Fajna wyszła mi ta książka. Mam nadzieję, że moim Czytelniczkom spodoba się również.

Fragment I

Miałam kiedyś marzenie. Wielkie Marzenie. Mały biały domek, otoczony wiekowymi sosnami, po którego ścianach pnie się dzikie wino. To marzenie było ze mną, gdy gnieździłam się w jednym pokoju z przyrodnim rodzeństwem. Gdy moim światem stał się głośny, przepełniony akademik. Było ze mną, gdy dzieliłam życie z kimś, z kim nie powinnam. I wreszcie w maleńkiej kwaterunkowej kawalerce, gdzie umierałam powoli jak dziki ptak w ciasnej klatce.

Po latach zwątpienia obraz domku z marzeń zaczął  blaknąć. Zapomniałam, jak szumią sosny i śpiewają ptaki. Zapomniałam, jak słońce przegląda się w szybkach, a wiatr rozwiewa płatki kwiatów.

Ale mały biały dom nie zapomniał o mnie…

*

Kochana Ewo, tak, tak, do Ciebie piszę, koleżanko sympatyczna. Z okazji trzydziestych drugich urodzin życzę Ci tego samego, co rok temu, dwa lata temu, pięć lat temu i trzydzieści pięć lat też, choć wtedy nawet w planach Ciebie nie było, ale wiem, że Twoja dusza już do niego tęskniła. O, i to właśnie moje życzenie: miej go w końcu, bo dłużej tak nie wytrzymasz.

Ewa uniosła kieliszek szampana.

— Małego białego domku, bez łap, Ewuś — wyszeptała do swego odbicia w szybie i chciała upić łyczek, ale gardło zacisnęło się nagle. — O rany, ale ty jesteś total! — Gniewnym ruchem otarła oczy.

Tyle lat tęskniła za swym miejscem na ziemi. W poszukiwaniu wyśnionej chatynki zjeździła Polskę od morza do gór, mniejsza, że był to czas, gdy na bilet autobusowy ledwo ją było stać, a i pan K. nie był tymi eskapadami zachwycony. Ewa musiała wierzyć, że mały biały dom gdzieś na nią czeka, że go odnajdzie. Utracić wiarę, oznaczało pogodzić się z niewesołym życiem i poddać. A to oznaczało… no wszystko oznaczało, tylko nie happy end.

Za każdym razem , gdy tylko mignął w internetowej wyszukiwarce kawałek białej ściany, wsiadała w pekaes i telepała się po bezdrożach, w pogoni za marzeniem. Gdzież ona nie była… Widziała miejsca piękne i ohydne: cudną lilipucią chatynkę na skraju jodłowej puszczy, nad której drzwiami widniał napis „A.D. 1878”, a za której ścianą wznosił się słup wysokiego napięcia — zupełnie, jakby wysokie napięcie nie mogło przebiegać sto metrów dalej; rozwalające się siedlisko nad stawem z łabądkami, gdzie panowała taka cisza, że słychać było bicie własnego serca, i śpiewy podpitego sąsiada; chatka wprost z bajki o złej czarownicy, kryta strzechą, nad rzeczką, która latem zamieniała się w rów Aniioracyjny, woniejący niekoniecznie fiołkami... Tak wiele wypraw w nieznane i ciągłe rozczarowania. Nie to! Znów nie to! Za blisko, za daleko, za mało, za dużo…

Normalny człowiek nie ma takich dylematów - żyje tam, gdzie musi, ale Ewa chciała żyć tak, jak sobie wymarzyła. Zmuszano ją wystarczająco długo.

c.d.n

19:18, sabinka.t1 , Czytam...
Link Dodaj komentarz »
Wymiana Lawendowa - a co ja zrobiłam ?????

dłuuugo nie mogłam znaleźć pomysłu :( dni uciekały a ja co nic :O(

Niestety nie znałam  Joasi wczesniej :O( jej blog tez mi nie był znajomy :O( ale w końcu znalazłam pomysł, znalazłam tkaninki i usiadłam do maszyny :O)

Zdjęcia z blogu Asi, bo moje kiepskie wyszły, mam nadzieje ,że się nie pogniewa :O)

Asia napisała,że jest bardzo zadowolona, wiec i ja się cieszę ,że ona sie cieszy :O)

Pozdrawiam :O)

środa, 22 września 2010
Wymiana Lawendowa

Otrzymałam piekny prezent od Beatki :O)

Jestem zachwycona Boa , które dla mnie przygotowała,pieknne,staranne wykonanie, no i ten cudny delikatny lawendoey kolor :)

Do tego pieknie wykonane biscornu :O) serwetki i dodatki tj. herbatki, kawki itp.

Beatko bardzo dziekuje za przygotowanie tak wspaniałej przesyłki !!!

Marysi dziękuje za zorganizowanie wymiany,przepraszam też za to ,ze moja przesyłka poszła z poślizgiem , choc wierzę ,że dziś dojdzie do mojej pary wymiankowej.

Teraz to co otrzymałam , zdjęcia fatalne :(

poniedziałek, 20 września 2010
:) :) :)

Jak się dobrze przyjrzycie , to nie trzeba nic komentować :)

:) :)


niedziela, 19 września 2010
Wreszcie

coś robótkowego mogę pokazać :)

Wiem , wiem macie ubaw, bo aż jeden śliniak pokazuję :)

 

Jutro wysyłam przesyłkę na wymianę lawendową :O) z lekkim opóźnieniem niestety, przepraszam :O(

Z robótek ??

Haftów 2 zrobione, póki co nie mogę pokazać :O(

3 zaczęte i też nie mogę pokazać :O( myślę ,że już niedługo :O)

Szyciowo ....same naprawy ubrań :O(więc nie ma co pokazywac :O)

Życzę Wam ciepłej , rodzinnej niedzieli :O)

13:19, sabinka.t1 , Dla dzieci
Link Komentarze (3) »
piątek, 17 września 2010
Przepraszam !!

za to ,że Was zaniedbałam tutaj na blogu, mailowo i na gg , no   i na forach.

Niestety totalny brak czasu :O( nie mogę się zorganizować , zanim wszystkie domowe obowiązki wykonam robi się ciemno i wieczorem już nie mam sił na nic :O( ciut poczytam albo nawet juz nie , bo zaraz zasypiam :O(

Czas grzybobrania, wiec i my z męzusiem pojechaliśmy ze 4 razy, oczywiście Miłko nam towarzyszył dzielnie :O) ,bo jeździ z nami odkąd chodzi .... pierwszy raz był z nami mając ok.17 miesięcy i tak jeździ z nami do dziś, znajduje te najmniejsze okazy :O)

Grzybów cała masa, ale my głównie lubimy te ciupeńkie :O) najlepsze w ocet, wieksze pomrożone i zasuszone :O)

Teraz "walczę " z buraczkami wg przepisu Małgosi oraz warzywami w soli :O) mam tego mnóstwo i juz jakoś po mału mnie to nudzi, złości brak czasu na przyjemne robótki....ale czas zakończyć jesienne prace na dziełce :O)

Z robótek coś po mału powstaje, ale w ślimaczym tempie :O( po maleńku juz spóźniona szykuję na wymiane lawendową , więc z góry przepraszam ,że jeszcze nie wysłane :O(

Dziękuję Wam za odwiedziny na moich blogach, musze przyznac ,że nie myslałam ,że "książkowy" bedzie tak licznie odwiedzany :O)

DZIĘKUJĘ Wam !!!!!

wtorek, 07 września 2010
Wymiana "Nasze ogrody ,działki , balkony"

Pod takim hasłem szykowałysmy upominki na forum Haftów Polskich.


Dla mnie szykowała upominek Dorotka ,której baaardzo dziękuję :O) bo o to co otrzymałam :

Pięknie wykonany haft !!!!!

DZIĘKUJĘ !!!!


poniedziałek, 06 września 2010
Hindulo

Mała sesja :)

niedziela, 05 września 2010
Wróciła

moja wena, dawno nic nie pokazywałam, choc coś tam robiłam, póki coś nie mogę jeszcze wszystkiego pokazać , teraz tylko troszkę , coś co powstawało na raty w ostatnim tygodniu.

Jakoś wiecej czasu mam, gdy Miłosz jest w przedszkolu, wcześniej wstajemy i inaczej organizuję sobie wolny czas :O)

W tym tygodniu zapowiadają ładną pogodę i mam nadzieję,że tak będzie, bo czeka mnie troszkę pracy na działce, więcej niż miałam zaplanowane , a to przez pewne stworzonko podgryzajace nam nasze drzewka i roslinki, mam jednak nadzieję ,że pewne kroki poczynione w ich tępieniu dadzą jakieś rezultaty !!!!


Ale nie o tym miałam, pokazuję co uszyłam, podoba mi sie kolorystyka i chyba ogólnie nawet fajnie wyszło :O) jeszcze czeka mnie uszycie legowiska dla małego naszego pupila :O)

Dziewczyny z "podaj dalej" proszę o cierpliwość , na pewno zdąże w czasie, jestem w trakcie nadrabiania zaległości, wiec niedługo i do Was pofruną upominki :O)

a teraz zdjęcia :

Dwa poziomkowe kompleciki :

Koszyczek rózany :

Działkowy komplecik :O)

piątek, 03 września 2010
16.

Mało teraz kwitnie :O( zimno , pada ,nie jest za ciekawie i czeka nas walka z pewnym robactwem :O(

środa, 01 września 2010
Lubię..

Zostałam zaproszona do zabawy blogowej przez Beatkę i Ulę

Zasady :

1.Napisz, kto przyznał Ci tę nagrodę.
2.Wymień 10 rzeczy, które lubisz.
3.Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i poinformuj ich komentarzem.

******

1. Zrobione

2. Lubię :

- spędzac czas z moimi chłopcami

- kawę rozpuszczalną

- moje robótki

- czytac książki

- pracowac na naszej działce

- odpoczywac na działce

- morze i góry

- blogi robótkowe

- naszego kota choc nie daje mi spać !

- niebieski kolor

3. 10 osób :

- Magda

- Kasia

- Kasia

- Kasia

- Magda

- Milena

- Lucynka

- Kinga

- Ania

- Monika

 

Losowanie dzis będzie , ale później :O)